środa, 13 marca 2013

ciekawe biografie


Miłośnik biografii: "Interesują mnie jakieś ciekawe biografie. Ma pan coś?".
Ja: "Ostatnio sprowadziłem do biblioteki trochę biografii. O tutaj na przykład mam taką Milesa Davisa".
Miłośnik biografii: "O znam to nazwisko, to jakiś muzyk, co nie?"
Ja: "Tak, trębacz jazzowy. Książka nazywa się 'Miles, autobiografia'."
Miłośnik biografii: "A kto to pisał?"
Ja: o_0

brutality

Czytelniczka biblioteki (lat 72) o Cormacu McCarthym: "Wie pan, po lekturze tych czterech książek, które tu pan sprowadził (wyjaśniam, że chodzi o W ciemność, Krwawy Południk, Drogę i Strażnika sadu), uważam że ten cały McCarthy jest agorafobikiem. Dobrze czuje się w zamkniętych pomieszczeniach, a cała natura go przeraża. Boi się otwartych przestrzeni i najchętniej skryłby się w schronie ze swoim synem jak jego bohaterowie z Drogi. Poza tym uważam, że to całe epatowanie okrucieństwem w tak wielkim stopniu jest zbędne. Wcale się nie zdziwię, jak kiedyś w wiadomościach usłyszę, że ktoś się nim inspirował mordując ludzi. Więcej powiem, jak mnie napadną i zaczną torturować, zapytam ich: "Czytaliście McCarthy'ego?"

Arkady i gimnazjalista


Nie ma to jak usłyszeć od gimnazjalisty: "poproszę książkę Dywizjon 303 Arkadego Hitlera".

Trauma


Wchodzi w piątek do biblioteki nowy czytelnik z żoną. Znam faceta ze sklepu, ale nie spodziewałem się go nigdy ujrzeć w bibliotece. Widać po facjacie, że nie czyta. 
To widać. Naprawdę. 
Jest wysoki, świńskie blond włosy ostrzyżone tuż przy skórze, na czubku głowy zostawiona wysepka, na nosie ma okrągłe oprawki, zasłaniające grubymi szkłami mocno niebieskie oczy, współgrające z obcisłymi dżinami. Czerwono - fioletowa koszula w bamberską kratę siedzi w spodniach i nie wystaje nawet na milimetr, kołnierzyk innego koloru mówi sam za siebie. Buty to disco-polowe wafle, wypastowane z ostrymi końcówkami. Spod koszuli wystaje złoty łańcuszek. Facet uśmiecha się tak, jakby zaraz miał mi dom spalić, albo już to zrobił i teraz przyszedł po mnie, by dołożyć do ognia. Po krótkiej i nadmiernie miłej konwersacji okazuje się, że jest ojcem dwóch dziewczynek, namiętnie czytających romansidła dla nastolatek z działu P/III i P/IV. Żona naszego bohatera kocha horrory, thrillery, a jednym z ulubionych autorów tej pani jest Masterton, którego zaczęła po raz enty przeglądać w poszukiwaniu "nowości". Zawsze jak przychodzi do biblioteki, kobieta chodzi jak w zegarku, córki również. Nie mogą być w budynku dłużej niż 10 minut "bo tata się zdenerwuje", nie mogą zabrać więcej niż 3 książki, "bo tata będzie zły". Zdają się być zawsze uśmiechnięte, ale teraz wiem, że to była farsa. Gdy patrzę na tego gościa pokazującego rząd zębów, w tak sztucznym uśmiechu, że nawet one wydają się nieprawdziwe, wiem już o co chodzi. 
W końcu staje przede mną i mówi po krótkiej chwili zastanowienia:
- Ma pan może jakieś książki historyczne o II wojnie światowej?
- Owszem, już panu pokazuję. Tutaj jest dział z historią II wojny, o tutaj o udziale żydów w II wojnie.... - widzę konsternację na twarzy i słyszę westchnienie oznaczające "nie". - Dalej mamy udział Polaków w II wojnie, wspomnienia z obozów...
Nagle przerywa mi ruchem ręki:
- A o Niemcach coś jest? - widzę, że żona pilnie słucha tego co mówimy. Moje przeczucia się sprawdzają.
- No może by się coś znalazło - szukam. 
- Bo mnie tylko Niemcy interesują. Najlepiej historia katów, gestapo, SS, Waffen i folksdojczów - ostatnie słowo wypowiedział z namaszczeniem. 
- Rozumiem, już szukam - znalazłem kilka pozycji, ale nie zadowoliły go. Żona chowa głowę w jakiejś książce, gdy przechodzę obok niej. Normalnie jest uśmiechnięta od ucha do ucha. 
- Ma pan coś o Arthurze Greiserze? - zauważyłem z jaką pieczołowitością zaznaczył H, w imieniu ArtHur. 
- Niestety z tego co kojarzę nic nie mam o Greiserze. 
- I z tego co widzę nie ma pan również najlepszej moim zdaniem książki historycznej.
- To znaczy?
- No Mein Kampf! 

Utkwiłem wzrok w monitorze. Żona całkowicie schowała głowę za "Traumę" Mastertona.

wtorek, 8 listopada 2011

Syfokles

Dziś po południu odwiedziła mnie grupa uczniów: trzy dziewczyny i dwóch chłopaków. Jedno z nich podchodzi i oddaje mi Przygody Odyseusza, mówiąc:
- Teraz poproszę Antygonę.
Żeby nie iść dwa razy do drugiego pomieszczenia, w którym są lektury, zapytałem pozostałych:
- Dla was też Sofokles?
Odpowiedzi:
- Nie, ale mi może pan też wziąć Antygonę.
- Ja też Antygonę.
- Dla mnie też.
- A ja mam w domu streszczenie.

środa, 2 listopada 2011

Sztukmistrz z Hiszpanii

Klient biblioteki:
- Dzień dobry. Żona leży chora i mnie wysłała po książkę jakiegoś Hiszpana, nie pamiętam nazwiska, ale książka nazywa się "Magik" albo "Sztukmistrz".
- Może "Sztukmistrz z Lublina", ale tego nie napisał żaden Hiszpan.
- To w takim razie Magik. Na pewno.
- No dobrze, poszukamy, ale wydaje mi się, że nie mam takiego tytułu w zbiorach.
Szukałem chwilę, oczywiście nie znalazłem.
- Niech pan zapyta żony o nazwisko autora, bo inaczej nic nie poradzę.
- Dobrze, zadzwonię - dzwoni. - Kochanie, co to miało być dla ciebie? Aha..no tak. Kochelio, Alchemik.

środa, 26 października 2011

Zmiany, zmiany, zmiany

Witajcie po długiej przerwie, spowodowanej wakacjami, perturbacjami i ustrojstwem co się nazywa "przystosowaniem do nowych warunków". Jesień za oknami, a w szkole...nie wiem kompletnie co się dzieje, bo od sierpnia siedzę już w bibliotece i spoglądam na uczniów z zupełnie nowej perspektywy. Na szczęście moje kontakty interpersonalne nie są ograniczone tylko i wyłącznie do ludzi z przedziału wiekowego od 7 do 13 bo nie jest to księgozbiór szkolny. Biblioteka jest publiczna i gdyby nie to, umarłym śmiercią naturalną z nudów i znałbym na pamięć "Puca, Bursztyna i Gości". Owszem uczniów też jest sporo, ale przychodzą od czasu do czasu książkowe friki, napalone na jedną autorkę gospodynie, wypłowiali fani Jamesa Herberta i horrorów klasy C, a także osobniki nieokreślone, którzy wyglądają jakby żywcem wyjęci ze "Sklepów cynamonowych", zaprzysiężeni, zaprzedani tamtej sferze. Jak nastroszone lisy.

O czym będzie teraz ten blog? O pracy bibliotekarza. O dziwnych czytelnikach. O zasłyszanych w bibliotece dziwnych sprawach rodem z kryminałów Lackberg. Wreszcie o nudzie, która potrafi zdziałać cuda, gdy w bibliotece znajduje się ktoś, kto kocha książki od wczesnego dzieciństwa. Trzymajcie kciuki i odwiedzajcie blogaska. Postaram się wpisywać tu tak często, jak tylko będzie to możliwe. Może nie będzie już tak zabawnie jak ostatnio, ale i tutaj zdarzają się sytuacje, które nigdzie indziej zdarzyć by się nie mogły :)

A na zachętę, żebyście zapisali się do wirtualnej biblioteki Pitera, półeczka z nowościami ;)