niedziela, 17 kwietnia 2011

Straszne historie

Są tak straszne historie, że zapoznając się z nimi, a będąc jeszcze dziećmi, często przeżywamy nocne koszmary, wyobrażając sobie krążące pod domem żywe trupy, Freddy'ego czającego się w nogach łóżka, potwornego clowna wyżerającego mózg czy wampira pukającego do okna na 3 piętrze. Jedną z takich strasznych historii, korzystając z "banku przerażających słówek" zamieszczonego w podręczniku dla klasy V, mieli stworzyć uczniowie. Jak im poszło? Strasznie, przerażająco i tak makabryczne, że teraz ja będę śnił koszmary ;] Zwłaszcza, że na przygotowanie historii mieli cały tydzień.

Praca Joanny:
"Na studniófce dziewczyny spały w hotelu. Gdy była ciemna noc to oglądały film. NAGLE zaczoł się film. W ekranie była scena że stary facet pokazał dom jednej dziewczynie, ona miała się opiekować starszom panią i domem. Gdy facet poszedł pokazać łazienkę, ona spytała się poco tyle wody w tej łazience, a on na to - No no niewiem, ona się obruciła a z wanny wynużyło się takie małe dziecko i ten facet przynużył je do Wanny. Ona się spytała co to było a on zmienił temat - No to choćmy dalej... a ona na to - dobrze... Pokazał jej ten facet tą babcię c miała się ją opiekować. Koło tej pani stał wiatrak i gdy się ta babcia położyła to wkręciło jej i wyrwała włosy. Na koniec pani powiedziała że ona nie chce to pracować - przecież to jest strasznie. I uciekła."

Fragmenty innych prac:

"Była ona w dreszczach i trzęsła się jakby przeszył ją dreszcz"

"Spał w swoim łużku normalnie i chrapał i kordła gdy oddychał się poruszała"

"Pan Heniu zmarł na niewiadomo"

"Duch przeszedł przez drzwi jakby był duchem"

"Duch zaskoczył mnie fenomelnalnie"

"Morderca wyskoczył z nie cacka"

"Przeszedł mnie deszcz"

"Za grobem zobaczyłem wampirówkę..."


W przygotowaniu jeszcze straszniejsza historia ;)

2 komentarze:

  1. Podoba mi się Twoje podejście do tworzenia tekstu. Nie jest to może oryginalny zabieg, bo z pisaniem prozy jako debil (czyt. - uczniowie) miałem już gdzieś do czynienia. Tak dla porównania przypomina mi się opowiadanie o kocie Teodorze W. Adoro napisane przez Cortazara. Podoba mi się ta odwaga!
    Levy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiesz, że w pierwszej chwili pomyślałem, że to literacki zabieg, a Ty rzeczywiście cytujesz teksty dzieciaków :P Swoją drogą - lubię tu zajrzeć :)

    Levy - morsmores

    OdpowiedzUsuń